Mieszkanie Ani i Piotra zainspirowane "Czasem Honoru". Wnętrze w stylu loftowym o pow. 78 mkw
Zanim jeszcze wprowadzili się do tego lokum, wiedzieli, że w całości urządzą je w cegle. – Zainspirował nas serial „Czas Honoru”, dlatego ten styl połączyliśmy z klimatem loftowym – tłumaczą Ania i Piotr. Odwiedziliśmy ich 78-metrowe mieszkanie w podpoznańskiej Wrześni.
Ściany z cegieł są w salonie połączonym z kuchnią i jadalnią, przedpokoju oraz łazience (tu cegły są także na podłodze). Ania i Piotr zgodnie twierdzą, że to bardzo ekonomiczne rozwiązanie, bo cegła łatwo się nie brudzi i nie trzeba jej niczym impregnować. Jedyną wadą jest to, że do położenia jej w bloku wymagana jest zgoda konstruktora budowlanego, a przez pierwsze pół roku użytkowania robione na sucho fugi mocno się pruszą. To też nie najtańsza inwestycja. Para za dwie europalety cegieł z rozbiórki w Manufakturze Kamieniarskiej w Skrzetuszewie zapłaciła ponad 10 tys. zł (w przeliczeniu ok. 145 zł za metr kwadratowy cegły).
Na inny wygląd ścian postawili wyłącznie w sypialni i pokojach dwójki dzieci. Jedna ściana w sypialni to sosnowe, odmalowane i zaimpregnowane drewno, na pozostałe trzy położono farbę Tikkurila (khaki, nr M449).
W pokojach dzieci również zdecydowano się na farby tej samej marki – u 4-letniej Lenki beżową, a u Hugo, który urodzi się na dniach – ciemnoszarą. Wyjątkiem od cegieł jest także przedstawiająca stary mur fototapeta na jednej ze ścian w salonie, wydrukowana przez firmę Pixteria.pl.
Do tego małżeństwo dobrało minimalistyczne podłogi – w części salonowo-kuchennej beżowe płytki z OBI, w pokojach deskę w kolorze dębu (Barlinek).
Do rustykalnych wnętrz dopasowano sosnowe drzwi marki Heban (identyczny model w całym mieszkaniu). Po zabezpieczeniu impregnatem w kolorze dębu stały się ciemniejsze i bardziej pasujące do majestatycznych wnętrz z cegieł.
Centralnym punktem mieszkania Ani i Piotra jest salon połączony z kuchnią. To centrum życia rodzinnego.
Naszą uwagę przyciąga zestaw w kolorze butelkowej zieleni – welurowe sofa, fotel i pufa. Jak wyjaśniają gospodarze, meble kupili już dekadę temu AlmiDecor. Początkowo tapicerka była w kolorze białym. Po wprowadzce do tego mieszkania właściciele wymienili materiał na nowszy i bardziej odpowiedni do wnętrza w stylu loftowym.
Do salonu dobrali stolik z 70-letniego drzewa, które niegdyś rosło pod ich blokiem. Kiedy prowadzono wycinkę, uzyskali zgodę na „wzięcie” tego kawałka ze sobą, następnie zaimpregnowali i postawili między sofą a fotelem. Obok umieścili zabytkową skrzynię wojskową (kiedyś służyła do przechowywania amunicji), którą kupili w internecie. Uroku temu kącikowi dodaje także nietypowo oprawiony w ramę telewizor. Obramowanie wykonał tata Ani.
Wystrój salonu uzupełniły szyte przez Anię na zamówienie poduszki – gospodyni sama wyszukała oryginalne materiały w pasmanteriach. Na ścianie za kanapą stanęły ramki (IKEA) ze zdjęciami z katalogu modowego z 1984 roku, który Ania znalazła w tym mieszkaniu zanim jeszcze rozpoczął się remont.
Zdjęcia z tego samego katalogu rozwieszono również na ścianach w holu.
Z salonu przez rozsuwane okno wychodzi się na taras (cały również wyłożony cegłą). Dzięki ciemnozielonej ławce w stylu vintage oraz wykonanym na zamówienie flamingom właściciele wprowadzili w tym miejscu trochę egzotyki. W tym miejscu relaksu znalazły się również poduszki z Pepco, ozdobne sznury z lampkami oraz bujna roślinność doniczkowa.
Przejdźmy do części kuchennej. Tu z inwencji Ani powstało awangardowe oświetlenie. Właścicielka sama przygotowała projekt instalacji, a następnie kupiła potrzebne do niej elementy (kable, żarówki) w sklepie elektrycznym. Wykonanie pręta mocowanego na suficie powierzyła ekipie remontowej. W sumie elementy i robocizna kosztowały niecały tysiąc złotych, a efekt jest imponujący! Z kolei nieestetyczny otwór kominowy i liczniki zakryła tablica z wieszakami na kubki. Wyposażenie kuchni uzupełniły czarne tablice z napisami w języku włoskim kupione w IKEI.
W przedpokoju Ani i Piotra warto zwrócić uwagę na oryginalne półki na buty wykonane ze skrzynek po owocach. To pomysł nie tylko ciekawy, ale i tani w realizacji (5 zł/skrzynka). Z kolei do zrobienia niebanalnego wieszaka na okulary wystarczył tylko sznurek i gałązki wierzby.
Metalowe lampy wiszące w holu gospodyni odnowiła samodzielnie. Na nietypowe oświetlenie natknęła się w internecie, gdzie wyprzedawano wyposażenie starej fabryki. Wypiaskowała je, pomalowała farbą w spray’u (przystosowaną do wysokich temperatur) na szaro-miedziano-złoty kolor ombre i wymieniła elektryczność. Koszt jednej tak przerobionej lampy wyniósł ok. 400 zł, z czego 100 zł kosztowała sama lampa.
Na takie samo pofabryczne oświetlenie zdecydowano się w pokoju Lenki. Tu jednak środek lampy pomalowano różową, dziewczęcą farbą (również odporną na wysokie temperatury). W tym pokoju znajduje się też wykonany na zamówienie napis z nazwą bloga prowadzonego wspólnie przez mamę i córkę.
Ciekawym elementem hand made jest również domek dla lalek, który Ania samodzielnie wykonała dla córki z drewnianych palet.
Gospodarze zdradzają, że jedną z ich najlepszych meblowych okazji był zakup 80-letniego zestawu mebli na OLX. Komplet w czarnym kolorze kosztował ok. 1500 zł i składa się z łóżka, dwóch stolików nocnych i szafy z lustrem. Łóżko i szafa trafiły do właśnie pokoju Lenki.
Z kolei stoliki nocne z okazyjnego zestawu znalazły miejsce w sypialni rodziców. Trafił tu też dodatkowy zagłówek. – Zupełnie nie wiedziałam co z nim zrobić, dlatego postawiłam obok ramy naszego łóżka z Ikei. I tak został, więc mamy dwa zagłówki – śmieje się Ania.
W łazience gospodyni przeforsowała pomysł zakupu wolnostojącej wanny na nóżkach. Jak mówi, koszt tej zachcianki był spory – 2500 zł kosztuje sama wanna, kolejne 3000 zł przyłącze. Do wnętrza dobrano umywalkę z OBI, robioną na zamówienie półeczkę-blat, lustro wyszperane na targu staroci, do którego przymocowano dodatkowe lampki oraz wieszak z doniczkami z sieciówki.
W kwestii pozostałego umeblowania, bohaterowie postawili na meble z IKEI. Stąd pochodzą m.in. szafki w kuchni, stół w jadalni i prawie w całości wyposażenie dopiero co wyremontowanego pokoju Hugo.
Ania i Piotr zawodowo prowadzą sklep z dodatkami do wnętrz Joker Decor, zajmują się także produkcją świec, dlatego w ich mieszkaniu zdecydowana większość akcesoriów pochodzi z ich hurtowni. Małżeństwo sprowadza towar głównie z Holandii i Belgii, gdzie style loftowy i rustykalny są na porządku dziennym. Za granicą małżeństwo znalazło zegar na statywie i dwa drewniane poroża znajdujące się w salonie, szare lampy stojące na stolikach nocnych w sypialni oraz wiklinowy organizer wiszący w kuchni. – Praktycznie wszystkie akcesoria przywozimy z podróży. Cierpliwie szukamy oryginalnych elementów – mówią.
Jak przyznają, na tych 78 metrach we Wrześni mieszkają od prawie roku i na razie nie doszukali się poważnych błędów w wykończeniówce. Nie żałują też ani jednej podjętej decyzji. No, może oprócz czarnych mebli, bo strasznie się kurzą i Ania musi niemalże codziennie je wycierać.
Mają też w planach poszerzanie swojej „loftowej” wizji. Wkrótce zakupią sąsiednie mieszkanie. Po połączeniu będą mieli do dyspozycji ponad 150 metrów kwadratowych. Czy w nowej części również postawią na cegłę? – Chyba nie mamy wyjścia. Jeśli chcielibyśmy zmienić styl, trzeba byłoby kupić zupełnie inne mieszkanie – uśmiechają się Ania z Piotrem.
Oryginalne akcesoria do wnętrz znajdziecie w sklepie naszych bohaterów – Joker Decor (Franowo 1, Poznań)
Zdjęcia mieszkania: Anna Pesta z Fotit
Julia i Malwina
Mieszkanicznik od podszewki - czyli my: duet Julia i Malwina. Obie kochamy ludzi, stąd pomysł, by wpraszać się im do domów i podglądać jak mieszkają. Dzięki Bogu bohaterowie naszych postów są bardzo gościnni i chętnie wpuszczają nas w swoje progi (i trochę w codzienne życie). Razem z nami goszczą naszych Czytelników. Na blogu prezentujemy wnętrza mieszkań i domów zwykłych ludzi - nie projektantów wnętrz czy architektów, tylko amatorów, często z nieprzeciętnym talentem do designu i zmysłem ekonomicznym. Jesteście ciekawi jak mieszkają Polacy? Zapraszamy do nas